Termowizja i noktowizja przez lata kojarzyły się z drogim, specjalistycznym sprzętem dla elektryków, ratowników czy służb mundurowych. Dziś obie funkcje odnajdujemy w pancernych smartfonach marki Oukitel. Czy to tylko efektowny dodatek, czy realne narzędzie pracy?
Pancerne telefony Oukitel z serii WP, jak model WP61 Ultra 5G, łączą w jednej obudowie zwykły smartfon, kamerę termowizyjną, aparat noktowizyjny i mocną latarkę. Zamiast nosić osobny termowizor, użytkownik ma go zawsze przy sobie, razem z łącznością, mapami i aparatem. Warto jednak rozdzielić dwie funkcje, które bywają ze sobą mylone.
Termowizja - temperatura zamieniona w obraz
Termowizja nie rejestruje światła, lecz ciepło. W modelu WP61 Ultra 5G odbywa się to za pomocą modułu InfiRay. Każdy obiekt emituje promieniowanie podczerwone, a czujnik zamienia je w mapę temperatur, na której kolory pokazują cieplejsze i chłodniejsze obszary. Działa w całkowitej ciemności, bez latarki i flesza.
W praktyce jest realnym narzędziem przede wszystkim dla fachowców: elektryk wychwyci przegrzewające się przewody, bezpieczniki i połączenia, zanim dojdzie do awarii lub pożaru; ekipa budowlana zobaczy straty ciepła, braki izolacji oraz wycieki i nieszczelności zmieniające temperaturę ściany; serwisant sprawdzi rozgrzane silniki, panele i maszyny bezpośrednio na miejscu. To także wsparcie w terenie - po śladzie ciepła termowizja pozwala odnaleźć ludzi lub zwierzęta w ciemności i przy słabej widoczności.
Noktowizja - szczegóły tam, gdzie zwykły aparat widzi już tylko czerń
Noktowizja działa inaczej. Nie wykrywa ciepła, lecz pomaga widzieć w ciemności dzięki czułemu sensorowi i doświetleniu podczerwienią. W Oukitel WP61 Ultra odpowiada za nią 8-megapikselowa kamera z osobnym oświetlaczem IR, rejestrująca czarno-biały obraz tam, gdzie klasyczny aparat nic już nie zobaczy. Dzięki temu noktowizja odpowiada na pytanie „co dokładnie tam jest", gdy wzrok już zawodzi: pokazuje szczegóły sylwetki, zwierzęcia czy otoczenia podczas nocnej obserwacji, biwaku lub kontroli posesji.
Gadżet czy narzędzie? Granicę wyznacza świadome użycie
A więc czy termowizja i noktowizja to tylko efektowny gadżet, by pochwalić się nim przed znajomymi, czy też faktyczne narzędzie pomagające w pracy? Klucz leży w znajomości ograniczeń. Termowizja nie widzi przez ściany, pokazuje wyłącznie temperaturę powierzchni - a deszcz, mgła i śnieg potrafią obniżyć jakość obrazu. To nie jest zamiennik profesjonalnego, certyfikowanego termowizora do precyzyjnych pomiarów, którego koszt oscyluje w okolicach 8000 złotych. Jest za to wygodnym, zawsze dostępnym narzędziem diagnostycznym, które w telefonie zyskuje dodatkowe atuty: pojemny akumulator 20 000 mAh na długie dni w terenie, łączność 5G oraz odporność na wodę, pył i upadki potwierdzone certyfikatami IP68, IP69K i MIL-STD-810H i przede wszystkim przystępną cenę na poziomie 2000 - 3000 złotych.
Dla elektryka, instalatora, rolnika czy ratownika to realne wsparcie pracy. Dla przeciętnego użytkownika może to być ciekawa funkcja, której wykorzystanie limitowane jest tylko wyobraźnią. Najlepszym sposobem, by rozstrzygnąć spór „gadżet czy narzędzie", jest sięgnięcie po telefon i skierowanie go na własną ścianę albo ciemny ogród. Wtedy szybko okazuje się, że termowizja i noktowizja w smartfonie to nie ciekawostka na pokaz, lecz funkcje, po które sięga się zaskakująco często.
Kontakt dla mediów
Materiały do pobrania
Zdjęcia (3) — kliknij, aby podejrzeć

